Kilka informacji na temat zespołu, tworzy go czwórka świetnych muzyków: Michał Tomaszczyk – trombone, Przemysław Florczak – sax’s, Andrzej Zielak – double bass, Sebastian Kuchczyński – drums. Zespół powstał w 2006 roku i od tamtej pory zdobył bardzo dużo nagród na wielu festiwalach jazzowych. Już jutro do sklepów muzycznych trafi ich debiutancki album Unspoken Words, poniżej moje odczucia co do płyty i muzyki granej przez Biotone.

Muzyka jazzowa ma to do siebie, że obrazuje nam jakieś historie. Często różnią się one od tych, które chce nam przekazać zespół/muzyk nagrywający płytę. Takie odczucie mam słuchając płyty zespołu Biotone. Album zawiera zaledwie 7 utworów, a wciągu tego czasu przed oczami miałem kilkanaście obrazów. Jest to fajne, że muzyka może aż tak działać na wyobraźnie człowieka. Co najbardziej podobało się w płycie Unspoken Words? Przede wszystkim wyczucie, zdolność współgrania na taką skalę, że miałem wrażenie, iż płyta była dopracowywana latami. Najmocniejszą stroną muzyki jazzowej zawsze jest kontrabas, jest to serce tego gatunku (w moim odczuciu). Na tej płycie serca są dwa. Jest to wcześniej wspominamy kontrabas oraz puzon Michała Tomaszczyka. Piękne melodie pasujące do każdej godziny dnia i nocy. Wydawnictwo nie nudzi, nie usypia – wręcz przeciwnie, czasami łamany rytm nadaje utworom tępa, nie wiemy czego się spodziewać dlatego chcemy więcej i więcej. Nie ma tutaj słabych momentów, całości słucha się bardzo miło. Ja osobiście czekam na kolejne wydawnictwo Biotone, a Wam szczerze polecam album Unspoken Words, który do sprzedaży trafi już jutro.

Mateusz Ryman